Człowiek. Historia prawdziwa

  • Opublikowane przez Adam Majda
  • W dniu 14 stycznia 2019
  • 0

Dzień 60

Janek wrócił dziś wcześniej. Uwielbiam, gdy wraca wcześniej. Nie wiem dlaczego, kompletnie nie wiem, ale sprawia mi to wielką frajdę! Robię wtedy różne rzeczy, bo rozpiera mnie energia.

Dzień 65

Dziś znowu wrócił wcześniej! No to opowiem Ci, co robię, gdy tak się dzieje. Czasem krzyczę z radości. Wtedy dostaje od niego po głowie. Mówi, że sąsiedzi chcą dzwonić po mundurowych. Jak widzę mundurowych to też krzyczę. Nie lubię mundurowych. Czasem biegam dookoła niego i zaczepiam go, gdy ściąga kurtkę albo rozwiązuje buty. Wtedy on krzyczy. Tyle, że nie z radości. Nic nie szkodzi, szybko mu przechodzi. Zapomina, głuptas! Czasem przynoszę zabawki. Mam naprawdę mnóstwo zabawek, Mama i Tata cały czas robią mi prezenty. Wszystkie zabawki lądują w moim łóżku, a ja nie mam gdzie spać.

Dzień 95

Dziś usnąłem na podłodze, bo mam za dużo zabawek w łóżku! Rodzice tego nie pochwalają. Tata powtarza, że dostanę wilka. Albo, że jestem wilkiem. Nigdy go nie zapytałem, co to właściwie oznacza, że się dostanie wilka.               

Dorośli mają swój świat, ale bardzo ich kocham.

Dzień 120

Uwielbiam długie wycieczki! Pojechaliśmy nad jezioro. Bardzo chciałem usiąść z przodu w samochodzie, ale nie pozwolili! Mama powtarza, że jestem za mały, aby siedzieć z przodu. Kupili mi jakiś śmieszny fotelik, bo tak jest niby bezpieczniej. Mnie niewygodnie, a Janek się ze mnie śmieje. Pomimo śmiesznego fotelika, jestem bardzo szczęśliwy!

Dzień 150

Jestem strasznie zmęczony! Wieczorem bawiliśmy się wszyscy razem: ja, Tata, Mama i Janek. Rozpiera mnie duma, bo zawsze bawimy się moimi zabawkami. Podobno rodzice nie tracą czasu na sprawy dzieci, ale to nieprawda! Dorośli uwielbiają gry.

Dzień 170

Zawsze mogę liczyć na Janka. Dziś nudziłem się w domu, bo rodzice musieli wyjść do znajomych. Nie mogli mnie zabrać, bo znajomi mają chłopczyka, który nie przepada za innymi chłopczykami. I za dziewczynkami również. Janek zobaczył, że jestem znudzony i spędziliśmy razem całe popołudnie! Musiał odwołać spotkanie z kumplem, żeby ze mną zostać. A chwilę później powiedział mi, że to ja jestem jego najlepszym kumplem, wiesz?

Dzień 180

Pada, cały dzień pada. Gdy pada, ja śpię. Lubię swój dom, bo jest ciepło, przytulnie i są rodzice i jest Janek. I moje zabawki. Deszcz omija to miejsce, chyba, że Tata majstruje przy prysznicu. No, wtedy potrafi być mokro w całym domu.

Dzień 360

Janek wyjeżdża. Będzie się uczył jakiejś arche-logii. Bardzo dziwne to studiowanie, Tata śmieje się, że Janek będzie kopał w ogródku i zbierał kości. A jeszcze kilka dni temu złoił mi skórę, bo bawiłem się na działce i przez przypadek wyrwałem jakiś krzew. Mnie karcą, a Jankowi gratulują, że będzie się tego uczyć. Życie nie jest sprawiedliwe!

Dzień 365

Janek mówi, że będzie wracał do domu co weekend. Bardzo mi przykro, ale nie płakałem, przyrzekam! Mama karci mnie, gdy płaczę z byle powodu. Uważa, że taki duży chłopak powinien nieco spoważnieć. Tylko jak tu spoważnieć, skoro rodzice i Janek ciągle namawiają mnie do zabawy, zwracają się do mnie zdrobnieniami i pokazują mnie wszystkim gościom, którzy nas odwiedzają. Przecież tak nie traktuje się dorosłych, prawda?

Chociaż Babcia dawniej też pokazywała Janka wszystkim członkom rodziny, nawet Wujkowi, który nie lubi dzieci. I mnie też nie lubi. Chyba.

Dzień 400

Podsłuchałem rozmowę Wujka i Taty. Wujek pytał, czy stwarzam problemy. Mówił, że chłopaki w moim wieku uganiają się za dziewczynami. Nie interesują mnie żadne dziewczyny! Wujek opowiada głupoty, ale witam go zawsze radośnie, bo w naszym domu jest dobra atmosfera, Mama dumnie to powtarza. Więc jestem radosny.

Dzień 420

Janek miał przyjechać, ale nadal go nie ma. Kto się ze mną pobawi? Rodzice mieli dziś sprzeczkę. Ciekawe… kto komu zabrał zabawkę?

Dzień 450

Janek chyba mnie nie kocha. Ma nowych przyjaciół, kopie kości w ogródkach i jest szczęśliwy. To ja też zacząłem kopać te kości. Pokażę mu, że dobrze mi tak samemu! Tylko, że Tatę i Mamę doprowadza to do furii…

Dzień 500

Chce mi się płakać. Rodzice wciąż kupują mi zabawki, ale wszystko się zmieniło. Często się kłócą, bardzo często. Nie powiedzieli mi jeszcze, dlaczego są tacy źli, ale czuję… że to przeze mnie! Nic z tego nie rozumiem. Staram się być sobą. Może Janek wróci i wszystko będzie jak dawniej?

Dzień 510

Mama krzyczała na Janka przez telefon. Krzyczała, bo zostawił ją samą z problemami. Jakimi problemami? I dlaczego jest sama, przecież stoję tuż obok niej…

Dzień 530

Jedziemy na wycieczkę! Tata pakował torby, mama też. To chyba poprawiło im humor! Jadę razem z nimi – a rodzice traktują mnie poważniej, niż ostatnio. Wyrzucili ten śmieszny fotelik, więc będę prawie jak dorosły. Czadowo.

Dzień 532, godzina 7:00

To dziś! Wycieczka. Może będziemy bawić się na plaży? Może popluskamy się w wodzie? Nieważne, bo mnie podoba się wszędzie. Tylko nie lubię zostawać sam w domu. Dom lubię, ale nie samotnie. Cieszę się, że jadę z rodzicami, ale szkoda, że Janka nie będzie z nami. Rodzice niczego mu nie powiedzieli. Chyba wciąż mają mu za złe te „problemy”, które im zostawił.

Dzień 532, godzina 12:00

Zatrzymaliśmy się w lesie, ale tego lasu nie znam, bo to daleko za miastem. Strasznie zimno. I rodziców już długo nie ma. Powiedzieli, że mam pobawić się chwilę w samotności, bo oni muszą porozmawiać. Nie wracają, a mnie zaczyna się nudzić. Nie rozumiem tylko, dlaczego musieli wsiąść w samochód i jechać dalej. Mogli po prostu zamknąć drzwi, prawda?

Dzień 532, godzina 19:00

Halo? Halo?! Pomocy… Jestem całkiem sam, rodziców nie ma i chce mi się pić. Wody.

Dzień 532, godzina 23:30

Słabo mi i się boję. Chcę wrócić do domu. Ostatnio sprawiałem same problemy, Wujek miał rację. Byłem hałaśliwy, przeszkadzałem rodzicom, płakałem, rozrzucałem jedzenie, zniszczyłem ogródek  i nie dbałem o swoje zabawki. Niech tylko wrócą rodzice, a już nigdy nie sprawię im przykrości. Już nigdy…

Dzień 533, godzina 6:00

Nie mam nic do jedzenia, nie mam wody i nie mam Janka. Ratunku.

Dzień 534, godzina 22:00

Chyba słyszałem samochód? Niech mi ktoś pomoże… niech mi ktoś pomoże. Ktokolwiek.

 

Choćbym miał trafić do schroniska, proszę.

 


 

Świat to doprawdy przedziwne miejsce.

Nie potrafię wytłumaczyć rządzących nim reguł. Zwierzę towarzyszyło człowiekowi od zarania dziejów. Jako zagrożenie naturalne, jako pomoc rolna, czy wreszcie – jako pożywienie. Niezależnie od tego, zawsze, ale to zawsze jego wkład w rozwój ludzkości był ogromny.

Tak samo ogromna jest rola psa jako towarzysza. Jako przyjaciela, członka rodziny. Nie potrafię podjąć się tematu ochrony zwierząt. Nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego niektóre z nich są przy nas, a niektóre z nich stanowią nasze pożywienie. Nie chcę podejmować tego tematu. Tak po prostu jest. A jednak jest sprawa, na którą nie mogę się zgodzić…

Na brak empatii,

na brak rozumu, na brak jakiejkolwiek miłości w naszym sercu. Na brak odpowiedzialności i szacunku dla istot, dzięki którym ludzkość wygląda tak, a nie inaczej.

Moi rodzice są wspaniali. Pewnego popołudnia, podczas spaceru w lesie, który uwielbiają, zobaczyli małą, uroczą istotę. Pieska. Zadbanego psa, który był strasznie samotny, głodny i zmęczony. Psa, którego porzuciła jego poprzednia rodzina. Dlaczego?

Może okazało się, że życie z psem to nie sielanka.

Może okazało się, że trzeba wstawać w nocy, karmić, pieniądze zostawiać u weterynarza. Bo jednak nasze dziecko kochane to mało odpowiedzialne w tym wieku, no i pieskiem się nie zajmie. Bo chciałoby się na wakacje, ale co z tym małym, szczekającym stworzeniem?

Samotna śmierć.

Pies po pomoc zadzwonić nie może, bo łapą numeru nie wykręci, a szczekaniem za wiele nie przekaże. Dobrze zastanów się nad decyzjami, które podejmujesz. Zwierzęta dla Ciebie pracują. Dają Ci miłość, energię – dzięki temu żyjesz. Okaż szacunek. Zastanów się zanim weźmiesz psa, nie podejmuj pochopnych decyzji. A gdy musisz oddać, bo przecież życie płata nam różne figle… Znajdź mu rodzinę, która go pokocha.

Na świecie jest jeszcze dość ludzi dobrej woli, którzy mają przygotowane miejsce w swoich domach.

Czaruś – bo tak nazywa się mój piesek, znalazł kochającą rodzinę. Moi rodzice, pomimo nie tego zdrowia, pomimo wielu przepracowanych, ciężkich lat, aktualnych obowiązków i własnych zmartwień – dali małemu, uroczemu łobuzowi kawałek miejsca we własnych sercach, ciepłe łóżko i trochę wolnego czasu. A uwierz, że on dał o wiele więcej. Całego siebie. Bezwarunkowo.

Nie musiał płakać, marznąć i cierpieć w tym lesie, czekając na śmierć. Wystarczyło, aby ktoś wziął na barki odpowiedzialność za swoje decyzje, bo Czaruś miał już gotowe miejsce na świecie. Wierzę, że trafiłby do moich rodziców – tak czy inaczej.

Sięgnij po rozum, człowieku.

Widzisz, każdego z nas czeka podróż, jak ta, która przytrafiła się bohaterowi mej opowieści. Jak wychowałeś swoje dzieci? Jakie wartości zostawiłeś? Co skrywało Twoje serce? Czy zasłużyłeś na dalszą podróż tym samochodem, czy też przyjdzie Ci umrzeć w samotności?

Zwierzę człowiekowi człowiekiem, a człowiek zwierzęciu bestią.

 

 

 

 

 

 

Udostępnij
0 komentarzy on Człowiek. Historia prawdziwa

Post a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *